Relacja ze ślubu Kaszy Tricepsa z pierwszej edycji - Oczami Lee Everett'a

Lee Everet

Stary wyjadacz
Czerwiec 26, 2017
540
546
158
Cóż, kilak osób prosiło mnie o napisaniu przebiegu drugiego i ostatniego ślubu na RP - Kaszy Tricepsa. Więc, proszę bardzo :D

Minęło kilka tygodniu od czasu, kiedy mejdi przestał być kawalerem. Jednak ślub ten wywarł ogromne wrażenie na każdym z jego uczestników i wszyscy wspominali je jako niesamowite przeżycie (nie licząc Pawła Martineza o czym zaraz). Dzięki samemu przygotowaniu tego wydarzenia wielu chciało również mieć swój ślub - i jednym z takich ludzi był Kasza Triceps.
Miał pieniądze, środki oraz dziewczynę, więc w sumie czemu nie? Kasza wiedział, że Martinez potrafi świetnie przygotować wesele i ciasta, dlatego tak samo jak mejdi zwrócił się do sklepu ,,Na dzielni''. Jednak Paweł Martinez odmówił. Dlaczego?
Bo robienie ciast na tamtej edycji i to na masową skalę to cholernie ciężka robota (Dowiedziałem się tego jak przygotowywałem wesele Kaszy). Kreatorowi nie marzyły się kolejne nieprzespane noce, mimo, że sumka była z tego dość pokaźna. Stwierdził, że nie ma mowy, za żadne pieniądze. W każdym razie, za żadną sumę którą mógł wtedy zaproponować Kasza. Ja go nakłaniałem, że to takie fajne, że damy radę itd. i w pewnym momencie zirytowany Paweł zaproponował, abym sam zrobił te ciasta i zobaczył, jak to jest. Głupi ja, nie usłyszał sarkazmu w głosie Martineza i się zgodził... później tego mocno żałowałem.
Umówiłem się z Kaszą na ile i za ile oraz Paweł powiedział mi, jak najefektywniej robić te ciasta. Jednak samemu... kiedy wracałem ze szkoły to włączałem kompa i wchodziłem na serwer RP i latałem za krowami. Mówiąc szczerze - nie dałem sobie rady. Kiedy do wesela zostało ok. 45 min nadal brakowało 2 mlek. Jak przez kilka godzin nie mogłem znaleźć jednego, to jak miałem znaleźć 2 w 45 min?! Kasza zdobył jedno, ale nadal brakowało. I wtedy, niczym anioł Paweł poszedł, zabił i przyniósł mi mleko. Uratował mi dupę!
A i zapomniałem, że Kasza jako chyba jedyny zorganizował wieczór kawalerski! Na początku chciał wynająć... garaż Martineza (serio xD). Jednak ten mu odmówił, ale zaproponował taki jeden dom, gdzie również odbywała się produkcja ciast. Więc kiedy już niedługo mieli przyjść goście, to założyłem garnitur i przygotowałem stół, na którym było jedzenie i coś, co wtedy miało udawać alkohol - soki i woda. Gościa zapukali. Było ich dosyć dużo. Wśród tej grupki był oczywiście sam Kasza, kilku przyjaciół z policji i nie z policji. Powygłupialiśmy się, napiliśmy się i porozmawialiśmy. Było całkiem fajnie. A potem, kiedy w pokoju był już syf, to AKURAT musieli WSZYSCY RAZEM wychodzić. Cóż, życie.
Ale, nadszedł dzień ślubu. Paweł pożyczył mi swoje ferrari. Obchodziłem się z nim jak z jajkiem. Pojechałem do kościoła, a tam już była spora część gości. Jednak, co mnie zdziwiło, nie było ŻADNEJ obstawy policyjnej! Jak na ślubie mejdiego cały departament był, to na ślubie Kaszy NIC. Ale to nie najgorsze! Wśród gości, była dosyć spora grupka bandziorów (znaczy, wiedziałem że byli bandziorami, nie ze strony RP) I mówiłem Kaszy, że po co? Jeszcze zepsują wesele. Ale ten się uparł.
No dobra, po kilku minutach czekania przyjechał ksiądz i można było rozpocząć ceremonie. Zajęliśmy miejsca, zdjęliśmy nakrycia głowy i formułka, buzi i oklaski. Wyjeżdżamy na miejsce wesela (dla jasności - ślub i wesele odbywało się w tych samych miejscach, gdzie mejdi miał). I ja jadę na końcu, powolutku. Znowu się tworzy kolumna samochodów. Jednak ktoś z końca stwierdził, że nie chcę być na końcu i postanowił wszystkich wyprzedzić. Inni też tak pomyśleli. Nagle na moście wszystkie samochody się zderzyły (chyba z pięć). Jeden wpadł do wody, jeden na dach mostu, a reszta była powywracana. A ja sobie spokojnie przejechałem :D.
I dojechaliśmy na miejsce. Zaparkowaliśmy samochody, stanęliśmy w kolejce i potem składaliśmy życzenia parze młodej oraz daliśmy im upominki. Usiedliśmy przy stole. Kelnerzy podali ciasta i inne smakołyki. Kiedy już je kończyliśmy, to zdałem sobie sprawę, że już za kilka chwil będzie ten moment kiedy Kasza dziękuje gościom ORAZ temu, kto to wszystko przygotował! Czyli mi!
Nie znałem żadnego gościa, bo to była ,, klasa wyższa ''. Chciałem się z nimi zaprzyjaźnić i dowiedzieć się trochę o nich, a ja dopiero co wkroczyłem do ,, klasy średniej ''. I jak czytaliście moją poprzednią relacje ze ślubu mejdiego, to wiecie, że zapomniał mi podziękować, dlatego radość z podziękowań dla mnie była jeszcze większa.
,, No, to teraz wszyscy poznają, kim jest Lee Everett! '' - pomyślałem. Byłem strasznie podekscytowany i szczęśliwy - za chwile miała być moja nagroda za ciężką pracę i zarwane noce!... ALE JEDNAK NIE!
Kiedy ostatnio gość skończył swoje ciasto, to nagle grupka gości założyła maski i powiedziała: TO JEST NAPAD! GLEBA JUŻ!
Goście zdezorientowani, a policyjna obstawa (której nie było na ślubie, ale tylko na weselu) w składzie 1 postanowiła zainterweniować, ale kiedy powiedziała pierwsze słowo, już leżała martwa. Wszyscy położyliśmy się na ziemii. Byliśmy przerażeni! A na parkingu nadal były nasze auta! Napisałem do Pawła, że nas napadają i ma po nie przyjść. Napastnicy zażądali od nas jednego kafla i w zamian mieli nas puścić wolno. Kiedy do mnie przyszedł po okup, nic nie powiedziałem bo szukałem panicznie tego kafla, ale wszystko wydałem na ciasta. Koleś stracił do mnie cierpliwość i mnie zastrzelił. Potem wstałem w szpitalu. Kręciłem się po całej Nadziei, zestresowany tą sytuacją. Paweł nadal nie miał auta! I tak se chodziłem i nagle zauważyłem płaczącą pannę młodą i pocieszającego ją gościa. Podszedłem do niej i zacząłem ją pocieszać, że to nie koniec, że ich złapią i nagle JEB!
Dała mi takiego gonga na ryj, że wyleciałem na trzy metry. Kiedy wstałem tak się zezłościłem i zacząłem jej mówić, że ja ją pocieszam itd. Wtedy gość który ją pocieszał powiedział, żebym ją zostawił w spokoju.
,, JEŻELI TO TAKIE MA BYĆ WESELE, TO JA TO PIERDOLĘ '' - Powiedziałem i wróciłem do domu.
Na koniec dodam, że przez kilka następnych tygodniu nie dostałem od kaszy pieniędzy za te ciasta.

KONIEC!
 

SonAmadik

Moderator Forum
Członek Załogi
Luty 22, 2016
818
1415
158
26
Coz za przypadek ze nie bylo policji ;)

Wtedy chyba zabrali mi ekho, bo zachcialo mi sie salwy strzelac. :D

No ale odzyskalem. ;`3